29-05-2008
Autorzy Wydawnictwa EMG piszą wspólny kryminał na Onet.pl
Krakowscy pisarze piszą wspólny kryminałMariusz Wiatrak
Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków
Pierwszego odcinka szukaj na: http://czytelnia.onet.pl/0,1482241,1,do_czytania.html
Świetlicki dyktuje: - Knajpa była zaskakująco pusta. Grin: - Dlaczego zaskakująco? Grzegorzewska: - No, a czemu nie?On jest bez pracy, meldunku, telefonu, "nie ma nawet nic o nim w konstytucji". Drugi to były zakonnik, obecnie prywatny detektyw. Ona jest ładna, inteligentna, ma bliznę i długie blond włosy. Mistrz, Józef Maria Dyduch i Julia Dobrowolska - detektywi z książek Marcina Świetlickiego, Irka Grina i Gai Grzegorzewskiej - spotkają się na łamach odcinkowej powieści kryminalnej "Orchidea". Gdzie? W internecie.
Są ślady, jest dobrze
Trudno nie zauważyć, że kryminały w kraju nad Wisłą przeżywają swój mały renesans. Za bary z gatunkiem zaczęli się brać autorzy, którzy mieli z nim dotychczas raczej niewiele wspólnego. Spora w tym zasługa Irka Grina, redaktora krakowskiego Wydawnictwa EMG i pomysłodawcy "Orchidei". W ramach wydawanej przez niego Polskiej Kolekcji Kryminalnej, czyli serii książek będących bardziej zabawą konwencją, niż kryminałami w sensie dosłownym, publikowali tacy autorzy, jak: Edward Pasewicz, Joanna Chmielewska, Jacek Dukaj czy Maciej Malicki. To właśnie pod egidą EMG Grina swoje własne tomy zaczęli też wydawać krakowscy literaci - Świetlicki i Grzegorzewska. Teraz cała trójka wspólnie napisze powieść.
- Skąd się nam wzięły te kryminały? - pyta Grin. I sam odpowiada: - Z dzieciństwa. Wszyscy od małego lubiliśmy morderstwa.
Sama Grzegorzewska przyznaje, że ponoć jak już czytała w szkole "Pana Tadeusza", to przy fragmencie, w którym Tadeusz widzi ślady obecności Zosi w Soplicowie - pierwsze, co sobie pomyślała, to: "Są ślady, jest dobrze".
- No, a mnie to przyszło trochę później - mówi Świetlicki.
Kryminalny crossover
"Orchidea" powstaje w odcinkach. Co tydzień jeden - w Mleczarni, krakowskiej knajpie na Kazimierzu. Ale publikowana będzie w internecie.
Już na pierwszy rzut oka inicjatywa przypomina proceder uprawiany od lat w komiksie. Sztandarowym przykładem intertekstualnej zabawy literackimi gatunkami i konwencjami jest "Liga Niezwykłych Dżentelmenów" Alana Moore'a, który wraz z rysownikiem Kevinem O'Neillem pomieszał wszystko ze wszystkim, wykorzystując postaci i wątki znane m.in. z powieści Wellsa, Stevensona, Verne'a czy Stokera. Doczekaliśmy się też polskiej wersji ciekawego crossoverowego podejścia do literatury - to "Pierwsza Brygada" Krzysztofa Janicza, Tobiasza Piątkowskiego i Janusza Wyrzykowskiego. Losy sienkiewiczowskiego Stasia Tarkowskiego splatają się tam z dziejami historycznej postaci Józefa Piłsudskiego.
Co mają wspólnego z "Orchideą"? W końcu każdy z bohaterów książek krakowskich autorów jest detektywem powieści kryminalnych. W jakimś jednak stopniu - jak przyznają autorzy - są przykładem pastiszu tej literatury wykraczającym poza konwencję gatunku. A w "Orchidei" ponoć osiągnęli już szczyty pastiszu.
Śledztwo w Second Life
Każdy odcinek wspólnej kryminalnej powieści Grina, Świetlickiego i Grzegorzewskiej publikowany będzie w jednotygodniowych odstępach. Będzie można komentować, wyrażać swoją opinię, a nawet wpływać na dalsze losy bohaterów. W tym celu literaci wykreowali cały szereg nowych postaci - jak na przykład postać komisarza Ostrowskiego, policmajstra, który prowadzi alternatywne życie... w wirtualnym świecie "Second Life". Tam ma własny komisariat i tam prowadzi zupełnie inne śledztwo.
- Chętnie skorzystamy z tej możliwości interakcji, jaką daje internet - mówi Grin. - To ciekawe wyzwanie, jednak decyzja ostatecznie będzie należeć do nas i to my będziemy ustalać reguły gry. Postulatów, żeby zabić Mistrza albo ożenić Dyducha z Dobrowolską, raczej nie spełnimy. Ale każde inne chętnie rozpatrzymy.
Tymczasem Świetlicki ma własną teorię: - I tak z reguły 80 proc. komentarzy na forum, to będą obelgi.












