11-01-2008
O gdańskich piwach i browarach - nie tylko dla piwoszy
Opowieść o gdańskich piwach i browarachLudmiła Jezierska
www.wrotapomorza.pl
Książka "X wieków piwa w Gdańsku" jest dostępna w naszej księgarni internetowej.
Spośród książek historycznych ta jest jedną z nietypowych. Przedstawia kilka wieków z historii miasta na osnowie dziejów browarnictwa. Książka Zbigniewa Gacha nosi tytuł X wieków piwa w Gdańsku.Co ma wspólnego partacz z piwem? Czy piwo może mieć gęstość syropu? W jakie tkaniny pozwolono ubierać się w XVII wieku gdańskim browarnikom? Czy Dwór Artusa zawsze był nobliwą budowlą z szacownym wnętrzem? Na te i wiele innych pytań, związanych z bursztynowym napitkiem, odpowiada książka Zbigniewa Gacha X wieków piwa w Gdańsku.
Z "X wieków piwa w Gdańsku" wyczytamy wiele ciekawostek, dla piwoszy najciekawsze są oczywiście szczegóły związane z ich ulubionym trunkiem. Zbigniew Gach dość dokładnie opisuje kolejne procesy warzenia tego napitku – od słodowania ziaren jęczmienia, przez przyrządzanie brzeczki piwnej i fermentację, po leżakowanie. Dowiadujemy się, jak podnoszono niegdyś klarowność piwa (sycąc je klejem rybim albo odpowiednio spreparowanym rogiem jelenia), dlaczego przy browarach trzymano krowy, prosięta czy gęsi (świetnie pasły się na „odpadach poprodukcyjnych”), jak partacze (nielegalni producenci piwa) wespół z zarazami i gdańskimi rajcami doprowadzili do upadku gdańskich browarów…
Ale zanim to nastąpiło, gdańszczanie i przyjezdni przez kilka wieków bardzo ochoczo raczyli się bursztynowym napitkiem w licznych w mieście tawernach, szynkach i karczmach. Najbardziej ekskluzywnym lokalem biesiadnym był w dawnych wiekach Dwór Artusa. Nie każdy mógł tam wejść, ławy były zarezerwowane dla bogatych kupców, zamożnych browarników czy szyprów. Mimo że biesiadowały tam elity, i wśród nich zdarzały się burdy, włącznie z rozbijaniem kufli na głowach czy wpychaniem do kominka (dopóki nie stanął Wielki Piec).
Gach przypomina, że najlepszym w historii Gdańska piwem było Jopenbier, przez kilka wieków cieszące się ogromną sławą w Polsce i całej Europie. Znawcy z zagranicy nazywali je królem europejskich piw jęczmiennych. Dużą część produkcji eksportowano do portów Hanzy, Skandynawii i Anglii. Niektóre odmiany Jopenbier osiągały niekiedy gęstość syropu, co pozwalało na dłuższe ich przechowywanie. Było to piwo ciemne, często o barwie wręcz smolistej. Zalecano dodawanie go do piw pośledniejszych gatunków, by poprawić ich smak. Gdańsk szczycił się tym trunkiem aż do wieku XVII.
Co nam zostało z tego do dziś? Nie istnieje już nawet wrzeszczański browar, nie wspominając o browarze w Nowym Porcie czy dziesiątkach małych miejskich zakładów. Jedynym czynnym browarem w województwie pomorskim jest Amber z Bielkówka. Czy właścicielom firmy uda się odrodzić prześwietne tradycje? Produkowane w Bielkówku piwa Koźlak czy Żywe cieszą się uznaniem piwoszy, więc może...












